środa, 22 sierpnia 2012

like bollywood movie


Pogoda zrobiła się szalenie kapryśna i po dniach chłodu i zimna nastał ponad 30-stopniowy upał.
Z jednej strony, przyznaję się szczerze, narzekam na zbyt wysokie temperatury, jednak z drugiej miło skorzystać z ostatnich tak ciepłych dni wakacji.
Jeśli chodzi o stylizacje, tym razem wybrałam wersję "maxi". Sukienka to mój nabytek z przeceny, a na upalne dni jest wprost idealna. Nie okrywa wiele ciała, jednak nie wygląda wulgarnie, a do tego jest przewiewna.
Kupując ją łudziłam się, że znalazłam coś z "wzorem rodem od samego Hermesa!", jednak moja siostra szybko wyprowadziła mnie z błędu twierdzeniem, że wyglądam jakbym "urwała się z planu bollywoodzkiego filmu". No cóż niezupełnie o to chodziło, ale niech już tak zostanie ;)
Z tego też miejsca, w tym momencie tekstu, muszę spełnić moją prywatę i pozdrowić Pat, if you know what i mean. :)










A z racji tego, że obudziła się we mnie natura samochwały, to muszę Wam jeszcze pokazać mój nowy kok, zrobiony za pomocą wypełniacza! 
Taka "cebulka" niesamowicie ułatwia proces "układania fryzury idealnej", wygląda dużo estetyczniej od zwykłego spięcia i jest bardzo prosta w obsłudze :) 


dress - oodji / sunglasses - orsay / shoes - stradivarius / bag - atmosphere

XoXo,
B.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz